Co napędza polski e-commerce w 2026 roku?

W tym wydaniu newslettera:

1. Z Polski można budować produkty na światowym poziomie. AI właśnie zmienia zasady gry.

2. AI przyspieszyła pracę. Problem w tym, że menedżerowie nie nadążają.

3. Dlaczego warto uczyć się w wakacje? Mózg nie lubi długich przerw.

4. Początek wakacji to idealny czas, żeby pomyśleć o… Back to School?

5. Co napędza polski e-commerce w 2026 roku?

6. Sztuczna inteligencja potrzebuje kontekstu, a tylko ludzie mogą go zapewnić.

7. Polacy coraz pewniej zarządzają pieniędzmi, ale nadal mało o nich rozmawiają.

8. Czy po drugiej stronie ekranu na pewno jest człowiek?

9. Co era agentic AI oznacza dla marketerów i e-commerce?

1. Z Polski można budować produkty na światowym poziomie. AI właśnie zmienia zasady gry.

Jeszcze kilkanaście lat temu historia o budowaniu globalnej firmy technologicznej z Polski brzmiała jak scenariusz dla nielicznych. Wielkie produkty rodziły się w Dolinie Krzemowej, a Europa Środkowo-Wschodnia była przede wszystkim miejscem, gdzie rozwijano i wdrażano pomysły stworzone gdzie indziej. Dziś ten podział zaczyna się wyraźnie zacierać.

Vivek Raghunathan, starszy wiceprezes ds. inżynierii w Snowflake i były szef monetyzacji YouTube, zwraca uwagę, że sztuczna inteligencja wyrównuje szanse. Dzięki AI coraz więcej osób może budować produkty i rozwiązania na światowym poziomie, niezależnie od tego, gdzie mieszka i pracuje.

Przez lata naszą przewagą były kompetencje techniczne i świetni inżynierowie. Problemem często okazywała się skala. Budowanie globalnych produktów wymagało ogromnych zespołów, kapitału i dostępu do technologii, którymi dysponowali przede wszystkim najwięksi gracze.

Dziś niewielki zespół może w ciągu kilku tygodni stworzyć produkt, który jeszcze kilka lat temu wymagałby pracy kilkudziesięciu specjalistów. Programiści korzystają z agentów kodujących, marketerzy tworzą i testują kampanie na wielu rynkach jednocześnie, a startupy mają dostęp do narzędzi, które wcześniej były zarezerwowane dla największych korporacji.

Nie oznacza to, że lokalizacja przestała mieć znaczenie. Nadal potrzebne są kompetencje, pomysł i umiejętność rozwiązywania realnych problemów. Zmienia się jednak coś fundamentalnego – miejsce urodzenia czy adres firmy coraz rzadziej decydują o tym, czy można zbudować produkt o globalnym zasięgu.

Dlatego coraz częściej słyszymy, że przyszłość technologii nie będzie należeć wyłącznie do Doliny Krzemowej, a do ludzi, którzy potrafią wykorzystać nowe narzędzia szybciej od innych.

Być może najciekawsza wiadomość dla Polski brzmi właśnie tak: nigdy wcześniej stworzenie czegoś na światowym poziomie z Gdańska, Krakowa czy Rzeszowa nie było tak realne jak dziś.

2. AI przyspieszyła pracę. Problem w tym, że menedżerowie nie nadążają.

Przez lata marzeniem menedżerów była większa produktywność. Dziś wiele organizacji ma odwrotny problem – pracy przybywa szybciej, niż da się ją uporządkować i nadać jej priorytety.

Sztuczna inteligencja sprawiła, że obecnie wiele zadań można wykonać znacznie szybciej. Badanie National Bureau of Economic Research wykazało, że wykorzystanie generatywnej AI zwiększyło produktywność pracowników średnio o około 14%, a w przypadku mniej doświadczonych osób wzrost był jeszcze wyższy. Z kolei badanie Harvard Business School pokazało, że osoby korzystające z AI wykonywały zadania średnio o 25% szybciej i osiągały lepsze rezultaty.

Analityk przygotowuje raport w czasie jednej porannej kawy. Zespół marketingu jednocześnie testuje kilka wariantów kampanii. Programiści tworzą pierwsze wersje produktów znacznie szybciej niż wcześniej. Tempo pracy rośnie niemal w każdym obszarze organizacji.

Paradoksalnie nowe wąskie gardło pojawia się gdzie indziej. Nie brakuje już pomysłów, analiz czy projektów. Coraz częściej brakuje czasu na podejmowanie decyzji.

Liderzy mierzą się z sytuacją, w której ich zespoły są w stanie wygenerować dziesięć propozycji zamiast dwóch. Ktoś jednak nadal musi zdecydować, które z nich warto rozwijać, które odrzucić i gdzie skierować uwagę organizacji. Gdy praca przyspiesza, równie szybko musi przyspieszyć proces podejmowania decyzji. W przeciwnym razie produktywność zaczyna zamieniać się w chaos.

To również zmienia rolę menedżera. Przez lata liderzy zarządzali przede wszystkim przepływem pracy. Dziś coraz częściej zarządzają przepływem decyzji. Ich zadaniem jest nie tyle kontrolowanie każdego zadania, ile nadawanie kierunku, wyznaczanie priorytetów i tworzenie kontekstu, w którym ludzie oraz narzędzia AI mogą działać skutecznie.

Coraz wyraźniej widać więc, że w erze sztucznej inteligencji przewagę przestaje dawać sama produktywność. Znacznie cenniejsza staje się umiejętność wyboru. Który projekt uruchomić? W co zainwestować? Co odrzucić? Gdzie naprawdę warto skierować uwagę zespołu?

Być może właśnie to jest największym paradoksem obecnej rewolucji technologicznej. Im szybsze stają się narzędzia, tym większego znaczenia nabierają kompetencje typowo ludzkie: osąd, priorytetyzacja i umiejętność powiedzenia: „To jest naprawdę ważne”.

Sztuczna inteligencja może przyspieszyć niemal wszystko.

Nie potrafi jednak zdecydować, co dla organizacji ma największe znaczenie. I właśnie dlatego w epoce nadmiaru produktywności najcenniejszym zasobem liderów może okazać się nie czas, lecz zdolność podejmowania mądrych decyzji.

3. Dlaczego warto uczyć się w wakacje? Mózg nie lubi długich przerw.

Wakacje kojarzą się z odpoczynkiem i odłożeniem obowiązków na później. To naturalne. Problem polega na tym, że nasz mózg nie działa jak szuflada, którą można zamknąć na dwa miesiące, a potem otworzyć dokładnie w tym samym stanie.

Badacze od lat obserwują zjawisko określane jako summer learning loss. Oznacza ono, że podczas dłuższych przerw część zdobytej wcześniej wiedzy po prostu zanika. Dotyczy to szczególnie umiejętności wymagających regularnego ćwiczenia, takich jak czytanie, matematyka czy nauka języków obcych.

Nie chodzi o to, że po wakacjach wszystko zapominamy. Problem jest bardziej subtelny. Powrót do wcześniejszego poziomu wymaga czasu. Nauczyciele często zauważają, że pierwsze tygodnie nowego roku szkolnego poświęcane są nie na zdobywanie nowej wiedzy, lecz na przypominanie sobie tej, którą uczniowie już kiedyś opanowali.

Podobnie jest u dorosłych. Każdy, kto po kilku miesiącach wraca do języka obcego, gry na instrumencie czy nawet regularnego czytania specjalistycznych książek, wie, że początkowo wszystko przychodzi nieco wolniej. Mózg potrzebuje czasu, aby ponownie aktywować połączenia, które przez dłuższy czas nie były wykorzystywane.

Dobra wiadomość jest taka, że nie potrzeba wiele, aby temu zapobiec.

Badania pokazują, że nawet kilkanaście minut dziennie regularnej aktywności poznawczej może przynieść zauważalne efekty. Przeczytanie kilku stron książki, rozwiązanie kilku zadań matematycznych, krótka lekcja języka obcego czy nauka nowych słówek działają jak trening podtrzymujący formę.

To trochę jak z aktywnością fizyczną. Po kilku tygodniach całkowitej bezczynności trudniej wrócić do wcześniejszej kondycji. Jeśli jednak od czasu do czasu pójdziemy na spacer, przejedziemy się rowerem czy wykonamy krótki trening, powrót do regularnej aktywności będzie znacznie łatwiejszy.

Mózg działa bardzo podobnie. Lubi regularność i powtarzalność. Nie potrzebuje wielogodzinnej nauki podczas wakacji. Znacznie lepiej reaguje na krótkie, ale systematyczne bodźce.

Paradoksalnie wakacje mogą być jednym z najlepszych momentów na uczenie się. Bez presji ocen, terminów i codziennych obowiązków łatwiej odkrywać rzeczy z czystej ciekawości. Przeczytać książkę o kosmosie, nauczyć się kilku zdań w nowym języku, zgłębić historię miejsca, do którego wyjechaliśmy, czy po prostu dowiedzieć się czegoś, co od dawna nas interesowało.

Nauka nie musi być przeciwieństwem odpoczynku. Czasem jest po prostu sposobem, by utrzymać umysł w dobrej formie i wrócić po wakacjach nie tylko wypoczętym, ale również odrobinę bogatszym o nowe doświadczenia i wiedzę.

4. Początek wakacji to idealny czas, żeby pomyśleć o… Back to School?

Choć wakacje dopiero się zaczynają i nie chcemy jeszcze myśleć o powrocie do nauki, dla sklepów internetowych to ostatni moment, by przygotować się do sezonu Back to School. Najlepsze wyniki osiągają nie te marki, które reagują na wzrost popytu, lecz te, które budują przewagę jeszcze zanim klienci zaczną masowo kompletować szkolne wyprawki.

Sezon „Back to School” to jeden z najważniejszych okresów sprzedażowych w e-commerce. W wielu branżach generuje wyniki porównywalne, a nawet lepsze niż Black Friday czy okres świąteczny. Co istotne, klienci zaczynają planować zakupy znacznie wcześniej, niż wskazuje kalendarz. Rodzice porównują ceny, studenci kompletują listy potrzebnych produktów, a nauczyciele szukają materiałów i wyposażenia jeszcze przed rozpoczęciem wakacji.

Dlatego wbrew pozorom skuteczne działania nie zaczynają się w sierpniu, lecz właśnie teraz. To dobry moment, aby przeanalizować dane z poprzednich sezonów, przygotować stany magazynowe oraz zadbać o dostępność produktów, które cieszą się największym zainteresowaniem. Braki magazynowe w szczycie sezonu oznaczają nie tylko utraconą sprzedaż, ale również klientów, którzy mogą trafić do konkurencji.

Równie ważne jest przygotowanie samego sklepu. Strony produktowe powinny zawierać komplet informacji, wysokiej jakości zdjęcia, opinie klientów oraz wyraźne CTA. Warto również stworzyć dedykowaną stronę kampanii, która ułatwi użytkownikom znalezienie najpopularniejszych kategorii, gotowych zestawów czy sezonowych promocji. Klienci coraz częściej szukają kompleksowych rozwiązań, dlatego pakiety produktów mogą skutecznie zwiększać wartość koszyka i skracać proces decyzyjny.

Duży wpływ na wyniki sprzedaży ma także wygoda zakupów. Prosty i szybki proces realizacji zamówienia, możliwość zakupów bez zakładania konta, różnorodne metody płatności oraz jasne informacje o dostawie i zwrotach pomagają ograniczyć liczbę porzuconych koszyków. Coraz większe znaczenie ma również wersja mobilna sklepu, ponieważ to właśnie smartfony odpowiadają dziś za znaczną część ruchu i sprzedaży online.

W komunikacji warto pamiętać, że grupą docelową nie są wyłącznie rodzice. W zależności od kategorii produktowej odbiorcami mogą być także uczniowie, studenci czy nauczyciele. Dopasowane komunikaty, spersonalizowane rekomendacje produktów oraz oferty dla stałych klientów pozwalają skuteczniej odpowiadać na potrzeby poszczególnych grup i budować lojalność wobec marki.

Nie bez znaczenia pozostają również działania marketingowe. Kampanie reklamowe, e-mail marketing i komunikację w mediach społecznościowych warto uruchamiać jeszcze przed rozpoczęciem największego zainteresowania zakupami. Wczesne działania pozwalają budować rozpoznawalność, testować przekazy i zdobywać ruch przy niższych kosztach niż w szczycie sezonu.

Back to School to nie jednorazowa promocja, lecz dobrze zaplanowany proces. Marki, które odpowiednio wcześnie zadbają o ofertę, doświadczenie zakupowe, logistykę i komunikację, mogą nie tylko zwiększyć sprzedaż, ale również pozyskać nowych klientów i zbudować przewagę na wiele miesięcy po zakończeniu sezonu.

Więcej przeczytasz tutaj i tutaj.

5. Co napędza polski e-commerce w 2026 roku?

Zakupy internetowe w Polsce osiągnęły nowy poziom dojrzałości. Najnowszy raport „Omni-commerce. Kupuję wygodnie 2026″ pokazuje, że rynek ten nie rozwija się już tylko dzięki wzrostowi liczby osób dokonujących zakupów online – rośnie, ponieważ konsumenci kupują częściej, korzystając z większej liczby kanałów i przy coraz większym wsparciu ze strony sztucznej inteligencji.

Z raportu wynika, że 93% polskich internautów dokonało zakupu online w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, a praktycznie każdy zakup odbywa się obecnie przy użyciu urządzenia cyfrowego na którymś z etapów. Zakupy wielokanałowe stały się normą – dwie trzecie konsumentów kupuje produkty tych samych marek zarówno w sklepach internetowych, jak i stacjonarnych. Wniosek? Płynne doświadczenie zakupowe we wszystkich kanałach jest ważniejsze niż kiedykolwiek.

Sztuczna inteligencja szybko stała się częścią codziennych zakupów. Ponad 90% konsumentów już korzysta z AI, aby wspierać decyzje zakupowe, a 63% poprosiło asystenta AI o wyszukanie lub polecenie produktów. Według raportu sztuczna inteligencja jest obecnie silniejszym źródłem inspiracji zakupowych niż media społecznościowe czy rekomendacje znajomych. Badanie SW Research dla Whites pokazuje, że prawie co 10. Polak (9,5%) korzysta z rekomendacji AI nawet przy wyborze leków bez recepty, suplementów diety i produktów beauty. W pokoleniu Z ten odsetek sięga 20%!

Handel społecznościowy również nabiera tempa. Prawie połowa konsumentów robi już zakupy bezpośrednio za pośrednictwem platform społecznościowych, zakupy na żywo zyskują na popularności, a rekomendacje influencerów nadal odgrywają ważną rolę w podejmowaniu decyzji zakupowych, zwłaszcza wśród młodszych pokoleń.

Wygoda pozostaje największą przewagą konkurencyjną. Konsumenci coraz częściej preferują metody płatności, które pozwalają im sfinalizować zakupy za pomocą zaledwie kilku kliknięć, a zainteresowanie opcją „Kup teraz, zapłać później” wciąż rośnie. Rosną również oczekiwania dotyczące dostaw – automaty paczkowe pozostają najpopularniejszą opcją obok rozwijających się usług typu „click-and-collect”.

Raport podkreśla również rosnącą internacjonalizację nawyków zakupowych. Czterech na dziesięciu polskich konsumentów dokonuje obecnie zakupów w zagranicznych sklepach internetowych. Również rynek recommerce nadal się rozwija – ponad połowa osób robiących zakupy online kupuje produkty z drugiej ręki, a wiele z nich również je sprzedaje.

6. Sztuczna inteligencja potrzebuje kontekstu, a tylko ludzie mogą go zapewnić.

Od jakiegoś czasu żyjemy w przeświadczeniu, że sztuczna inteligencja zastąpi pracę człowieka w wielu dziedzinach i firmy będą mogły sporo zaoszczędzić. A tak naprawdę chodzi o to, aby AI przybliżała człowieka do klientów. Ludzie nie powinni zniknąć z tej interakcji, wręcz przeciwnie – stają się jeszcze ważniejsi, tyle że pełnią inne role.

Tradycyjne produkty SaaS opierały się na ustandaryzowanych procesach i minimalnej interakcji z człowiekiem. Sztuczna inteligencja namieszała, bo może dostosowywać się do zmieniających się warunków i podejmować decyzje. Ale to oznacza, że sukces w dużym stopniu zależy od zrozumienia konkretnego kontekstu, w którym działa AI.

A ten właśnie kontekst jest obecnie jednym z najcenniejszych aktywów biznesowych. AI może generować zarówno przydatne wnioski, jak i całkowicie błędne rekomendacje, w zależności od tego, jak dobrze rozumie ekosystem firmy. Na przykład w dziedzinie cyberbezpieczeństwa nietypowe logowanie może oznaczać cyberatak lub po prostu wyjazd pracownika za granicę. Bez kontekstu biznesowego nawet najbardziej zaawansowany model nie jest w stanie wiarygodnie rozróżnić tych sytuacji.

Właśnie dlatego firmy z powodzeniem wdrażające AI inwestują coraz więcej w osoby posiadające specjalistyczną wiedzę branżową. Inżynierowie, konsultanci i specjaliści branżowi ściśle współpracują z klientami, aby nieustannie udoskonalać systemy oparte na AI. Oprogramowanie ciągle się uczy, więc współpraca tak naprawdę nigdy się nie kończy.

Zmiana ta wpływa również na sposób pracy zespołów wewnętrznych. Wiele decyzji wymaga pracy w zespołach rozproszonych, a sztuczna inteligencja może łączyć te zespoły, aby rozwiązywać problemy w czasie rzeczywistym. Wspólny kontekst pozwala im ulepszać AI znacznie szybciej niż zespołom pracującym niezależnie.

Firmy, które odnotowują największe korzyści ze sztucznej inteligencji, mają trzy cechy wspólne. Przeprojektowują przepływy pracy zamiast po prostu dodawać sztuczną inteligencję do istniejących procesów. Inwestują w zrozumienie kontekstu klienta, zamiast skupiać się wyłącznie na większych modelach. Traktują też zaufanie jako cechę produktu, wiedząc, że klienci będą polegać na sztucznej inteligencji tylko wtedy, gdy zrozumieją, jak ona działa, i będą mieli pewność, że w razie problemów mogą liczyć na pomoc ludzi.

Cały artykuł znajdziesz tutaj.

7. Polacy coraz pewniej zarządzają pieniędzmi, ale nadal mało o nich rozmawiają.

Coraz więcej sygnałów wskazuje na to, że Polacy zaczynają odzyskiwać większą kontrolę nad swoimi finansami. Z jednej strony poprawia się kondycja domowych budżetów i maleje stres związany z pieniędzmi. Z drugiej okazuje się, że w wielu domach nadal brakuje jasnych zasad zarządzania finansami.

Po raz pierwszy od rozpoczęcia badania Financial Wellness Index odnotowano statystycznie istotny wzrost dobrostanu finansowego Polaków – wskaźnik wzrósł z 47 do 49 punktów. Badanie pokazuje, że coraz więcej osób regularnie oszczędza, rzadziej odczuwa stres finansowy, a liczba gospodarstw domowych z najniższym poziomem dobrostanu wyraźnie spadła. Nadal jednak tylko 5% badanych można zaliczyć do grupy osób o najwyższym poziomie bezpieczeństwa finansowego, posiadających stabilną sytuację i solidną poduszkę finansową.

Poprawa nie oznacza jednak pełnego komfortu. W dalszym ciągu kluczowym czynnikiem pozostają dochody, a różnice między gospodarstwami domowymi są wyraźne. Dobrze widać to na przykładzie wakacji – 37% Polaków nie planuje w tym roku wyjazdu, a w gospodarstwach o najniższych dochodach niemal jedna trzecia rezygnuje z urlopu z powodów finansowych. Jednocześnie pozytywnym sygnałem jest to, że większość osób finansuje wakacje z oszczędności lub bieżących dochodów, a kredyty na ten cel należą do rzadkości.

Niestety poprawiająca się sytuacja finansowa nie idzie w parze z dobrą organizacją domowych budżetów. Raport IQS wskazuje, że blisko połowa gospodarstw domowych nie ma jasno ustalonych zasad dotyczących zarządzania pieniędzmi, a tylko 8% deklaruje, że obowiązują ich konkretne reguły, których konsekwentnie przestrzegają.

Powiedzenie „pieniądze lubią ciszę” dotyczy również najbliższych. Aż 44% przedstawicieli pokolenia Baby Boomers rozmawia o finansach rzadko lub wcale, ale jednocześnie deklaruje najwyższe zadowolenie z obecnych ustaleń. Młodsi podejmują ten temat znacznie częściej, ale są bardziej krytyczni wobec efektów.

Najwięcej napięć pojawia się wokół codziennych decyzji finansowych. Badani wskazują, że źródłem konfliktów są przede wszystkim życie ponad stan, ukrywanie wydatków lub długów oraz brak wspólnych ustaleń. Co więcej, 14% Polaków przyznaje, że ostatnio ukryło wydatek przed partnerem, a taki sam odsetek miał poczucie, że został finansowo wykorzystany.

Coraz lepiej radzimy sobie z budowaniem finansowej stabilności, ale kolejnym wyzwaniem jest uporządkowanie zasad zarządzania pieniędzmi w domu.

8. Czy po drugiej stronie ekranu na pewno jest człowiek?

Przez dziesięciolecia zakładaliśmy, że za większością kont internetowych, komentarzy i rozmów stoi prawdziwa osoba. Teraz, gdy agenci AI stają się coraz inteligentniejsi i bardziej autonomiczni, to założenie traci na aktualności. Pojawia się też coraz więcej kampanii podkreślających prawdziwe ludzkie relacje, również online, np. „People Are The Best” Reddita.

Rozwój agentów AI wymaga przemyślenia kwestii tożsamości cyfrowej. Nowoczesne systemy AI potrafią pisać kod, negocjować, umawiać spotkania, tworzyć treści, a nawet samodzielnie wchodzić w interakcje z ludźmi. Przez to rozróżnienie pracy człowieka, a asystenta AI czy fałszywego bota staje się coraz trudniejsze.

Problemem nie są tylko fałszywe konta w social mediach. Oszustwa oparte na AI, rozmowy wideo z wykorzystaniem technologii deepfake, fałszywe recenzje i zautomatyzowane kampanie stają się coraz bardziej wyrafinowane i trudne do oceny. Sztuczna inteligencja obniża koszty podszywania się pod inne osoby i manipulacji.

Czy może zaradzić temu technologia „dowodu osobowości”? Takie poświadczenia miałyby weryfikować, że za kontem stoi konkretna, prawdziwa osoba, zachowując jednocześnie jej anonimowość. Jest kilka podejść do rozwiązania tego problemu. Niektóre opierają się na danych biometrycznych, takich jak odciski palców lub skanowanie tęczówki, inne na dokumentach wydanych przez rząd, zaufanych sieciach społecznościowych lub bezpiecznym sprzęcie. Każda z tych metod wiąże się z innym kompromisem między bezpieczeństwem, dostępnością i prywatnością, przy czym żadne pojedyncze rozwiązanie nie wydaje się idealnym rozwiązaniem.

Więcej w artykule.

9. Co era agentic AI oznacza dla marketerów i e-commerce?

Najnowsze zapowiedzi Google dotyczące sztucznej inteligencji pokazują, że kolejny etap rozwoju tej technologii polega na autonomicznych agentach AI, którzy potrafią realizować całe procesy. Specjaliści ds. marketingu będą w coraz większym stopniu polegać na sieciach agentów AI, a nie na pojedynczych narzędziach opartych na sztucznej inteligencji. Agenci ci będą działać w ramach wielu procesów, od planowania kampanii i raportowania po obsługę klienta i rozdzielanie budżetów mediowych, ograniczając pracę ręczną i przyspieszając proces podejmowania decyzji.

Jednym z najważniejszych wniosków jest to, że dobra sztuczna inteligencja zaczyna się od dobrych danych. Firmy posiadające fragmentaryczne lub źle zorganizowane dane będą miały trudności z czerpaniem korzyści z agentowej sztucznej inteligencji. Czyste, ustrukturyzowane dane własne oraz połączone systemy staną się niezbędne, jeśli oczekuje się, że AI ma dostarczać trafne rekomendacje i automatyzować procesy biznesowe.

Google zaprezentowało również przyszłość, w której specjaliści ds. marketingu będą wchodzić w interakcję z danymi za pomocą języka naturalnego. Nie trzeba będzie korzystać z pulpitów nawigacyjnych i skomplikowanych raportów, tworzyć zapytania SQL lub przeszukiwać arkuszy kalkulacyjnych, bo zespoły będą po prostu zadawać pytania biznesowe, a AI w ciągu kilku sekund wygeneruje wnioski, wykresy i rekomendacje.

Ewolucji ulega również doświadczenie zakupowe. Sztuczna inteligencja staje się aktywnym asystentem zakupowym, który może rekomendować produkty, porównywać oferty, a ostatecznie finalizować zakupy bez konieczności opuszczania przez użytkowników ekosystemu Google. Oznacza to, że marki będą musiały zoptymalizować swoje działania nie tylko pod kątem tradycyjnego wyszukiwania, ale także pod kątem opartych na sztucznej inteligencji silników rekomendacji oraz zautomatyzowanych ścieżek zakupowych.

Jak przygotować się na agentic AI? Odpowiedź znajdziesz tutaj.

KSIĄŻKI, Narzędzia, Rekomendacje

Książka przedstawia prawdziwą historię kapitana Davida Marqueta, który odmienił funkcjonowanie okrętu podwodnego zmagającego się z niskim morale i słabymi wynikami. Zamiast opierać się na wydawaniu rozkazów, postawił na odpowiedzialność i samodzielność całej załogi. Dzięki temu okręt stał się jednym z najlepszych we flocie. Autor pokazuje, że takie podejście do zarządzania można z powodzeniem zastosować w każdej organizacji.

Poruszone w eterze